pan Arek puszcza iskry

pan Arek puszcza iskry

Jest ich dwóch Arek i Adam. Mają niespożyte siły. Pracują wytrwale. Przygotowują front dla pana Sławka. Mają chyba najtrudniejszy odcinek pracy: mało spektakularny, niewdzięczny, obciążony dodatkowa hałasem i kurzem.

Po pracy ich twarze wyglądają jak twarze górników.

Teraz pan Arek pracuje ze mną nad poprawieniem błędów przy płetwie sterowej. Mam pełny sukces! Udało się przeciąc poszycie płetwy w takich miejscach, że naprężenia wyginające trzon ustąpiły. Odkształcenie okazało się być w dodatku sprężystym i trzon wyprostował się. Jego ugięcie jest dla nas niemierzalne.

płetwa steru

płetwa steru

Ze sterem, tzn. z płetwą sterową zrobił sie prawdziwy problem. Na fotografi widać montaż płetwy prowadzony  przez pana Edka.

pan Arek po cywilnemu

pan Arek po cywilnemu

Pana Arka sfotogrfowałem a tle drzwi wejściowych do naszego budynku-stoczni. Pomiedzy poszczególnymi ujęciami zapiął polarek, pomyślał pewnie o bliskich i powiedział, że wolałby mieć zdjęcie przy pracy - jak "puszcza iskry".

Zrobiłem później i to drugie ujęcie z twarzą zasłoniętą, w okularach, przy sztucznym oświetleniu.

przed urlopem

przed urlopem

Mili państwo, szanowni P.T. czytelnicy. Żegnam się z Wami na przeszło dwa tygodnie. Czas ten spędzę w Gdańsku. Będę pływał jachtem, któremu urządzenie sterowe naprawił nieoceniony pan Darek Paśkowski - firma PPHU SOZAKO. Żegluga będzie się odbywała na mokradłach Wielkiej Rzeki - u jej ujścia - na Wiśle Śmiałej. Jej celem będzie doszkalanie młodych i niemłodych adeptów żeglarstwa w prowadzeniu większych jachtów. Zrobimy też dwa pięciodniowe wypady w morze.

na salonach

na salonach

To zdjęcie wykonane jest w "Zachęcie" - Narodowej Galerii Sztuki. Panowie Sławek i Edek pozują przed fotogramami  autorstwa pana Allna Sekuły, których bohaterami są oni sami. Trzecia osoba, to organizator wystawy, wystawy pt.: "Polonia i inne opowieści".

Uroczyste otwarcie odbyło się w piątek 11 grudnia 2009 roku o godz. 19. Podczas wernisażu podawano eleganckie napoje. Wystawa była czynna od wtorku do niedzieli w godz. 12-20 do dnia 29 lutego 2010r.

spawanie usztywnień poszycia

spawanie usztywnień poszycia

Budowa stalowego kadłuba składała się z czterech etapów:

Pierwszy, to położenie stępki - głównego wiązania wzdłużnego i ustawienie na łożu montażowym ram wręgowych będących głównymi wiązaniami poprzecznymi kadłuba. Ten zestaw powiązany został wzdłużnikami. Nazywają się one: obłowe, burtowe i pokładowe - nazwa odpowiada powierzchni, która jest usztywniana.

handrelingi zamontowane na dachu pokładówki

handrelingi zamontowane na dachu pokładówki

Jestem zadowolony. Wyszło ładnie. Łuki w porządku, wysokość też. Porządny handreling! Podczas zajęć przy płótnie grota będzie stanowił również "stopreling" dla nóg załogantów pracujących na dachu pokładówki.

Na żaglowcach, np na "Fryderyku Chopinie", taki handreling jest przez bosmana owijany raz przy razie juzingiem i malowany - jak liny stalowe olinowania stałego! (motowiązanie) Chyba - właśnie jak te liny - w celu ochrony przed obtłukiwaniem i następującą po nim korozją. Jeśli tak też byśmy zrobili - odzyskałby nasz handreling utraconą grubość.

tak powstawał handreling

tak powstawał handreling

I znowu stół odpowiedni do wykonywanej operacji. Znów przygotowania równie ważne jak samo dzieło. Pan Edek wie, jak mało kto, że to więcej niż połowa sukcesu. Sama praca wtedy jest formalnością.

Z braku materiału, na handrelingi wykorzystaliśmy pręty z krat jakie usunięto z budynku "szpitalki" w czasie wymiany okien na plastykowe. Są cieńsze i mam nadzieję, wcale nie cięższe od planowanych rur. Ale nie liczyłem.

Rozstawienie pionowych odcinków handrerlingu jest nierówne i dyktowane rozstawieniem wręg w pokładówce.

przednia ściana nadbudówki

przednia ściana nadbudówki

Oto przednia szyba naszego kabrioletu... Zaklejona jeszcze foliami, więc nieprzezroczysta ;). Widać dużą, jak na taki jacht szerokość pokładu. Potęga skali mnie zachwyca.

Było już ujecie z tego montażu (zdjęcie pt. "Edziu, to musi pasować!..."), lecz nie oddawało ono w pełni wielkości pokładówki. Teraz ją widać. Montaż trwał jeden dzień, ale się odbył z przygodami. Nie składało się.

nadburcie

nadburcie

Zdjęcie pokazuje jaki jest ostateczny wygląd nadburcia. Kamera patrzy od dziobu w stronę rufy, wzdłuż prawej burty. Widać szeroki płaskownik wykańczający nadburcie, stójki sztormrelingu, konsolki nadburcia; pokład, w głębi pokładówkę. W miejscu gdzie pokład dwoma schodkami wznosi się do poziomu pokładu rufowego jest widoczne podwyższenie nadburcia. Tam jest ono wykończone rurą, a nie płaskownikiem, z uwagi na to, aby nie wpijało się w plecy siedzących na ławach rufowych.

pan Adam Adamowicz, wykonawca trzonu sterowego

pan Adam Adamowicz, wykonawca trzonu sterowego

Na zdjęciu pan Adam, pracownik PPHU SOZAKO Dariusz Paśkowski, tokarz, który swoją wiedzą, pracą i cierpliwością zamienił kawałek stali kwasoodpornej w trzon sterowy - bodaj najważniejsze na statku żaglowym urządzenie mechaniczne. Pan Adam jest bardzo skromnym, pogodnym i bez wątpienia niezwykle fachowym młodym człowiekiem. Z pełną swobodą pozwolił się sfotografować, a dowcipni koledzy szybko udekorowali drugi plan kolorowymi pudełkami od słodyczy, aby wyszło uroczyściej.

trzon steru

trzon steru

Oparty przez czapkę o mur w moim "gabinecie" trzon sterowy w niepełnej okazałości. Na górnym końcu ma wyfrezowany kwadrat. Błyszczy wypolerowana powierzchnia czopa - to jest pasowany suwliwie z panewką odcinek wału. Na trzonie nawleczona jest panewka z brązu. Średnica panewki i wałka różni się od siebie o cztery setne milimetra. Nawet nie mam takiego przyrządu, żeby móc to zmierzyć...

Materiał na panewkę - brąz krzemowy - podarował nam Centromost Stocznia Rzeczna w Płocku - patrz zakładka "pomagają nam".

panowie Mirosław Głodzik i Zbigniew Lazur

panowie Mirosław Głodzik i Zbigniew Lazur

Pan Zbigniew z lewej, a pan Mirosław w zielonym polarze. Obaj remontowali nasz silnik SW 400 zmarynizowany. Wymienili w nim wszystko, co należało, poskładali, sprawdzili.

Mielec, silnik ruszył...

Mielec, silnik ruszył...

Wybrałem tę fotografię z licznych zdjęć chodzącego silnika, bo tylko na niej widać, że coś się dzieje. Jest to kilka sekund po rozruchu. Silnik całkowicie zimny. Luzy wciąż jeszcze duże, olej smarujący przedostaje się do komory spalania, stąd takie zabarwienie spalin. Minie, za kilka chwil, gdy silnik się trochę rozgrzeje.

 

Zima, znowu zima

Zima, znowu zima

     Mierzyłem linijką. Na pierwszym stopniu schodów śniegu było 19 cm - po jednej nocy opadów z 14/15 marca. W innych miejscach, np. od strony północno-zachodniej, jeszcze więcej. Plandeka - dach na szczęście wytrzymała, choć ugięła się bardzo.

Subskrybuje zawartość